Dlaczego reprezentacja Niemiec odpada tak wcześnie z Mundialu?


Podczas tego Mundialu wiele rzeczy nie zgadzało się w drużynie naszych zachodnich sąsiadów, a w tym tekście przyjrzymy się, co dokładnie nie zagrało

30 czerwca 2026 Dlaczego reprezentacja Niemiec odpada tak wcześnie z Mundialu?
foottheball.com

Reprezentacja Niemiec sensacyjnie odpada z Mistrzostw Świata. "Die Mannschaft" przegrali przeciwko reprezentacji Paragwaju po serii rzutów karnych i pakują walizki do domu. Przed turniejem Niemcy nie były w gronie faworytów, jednak tak wczesne pożegnanie się z turniejem jest ogromną niespodzianką. Dlaczego tak się stało? Co zawiodło? Ten tekst jest właśnie o tym.


Udostępnij na Udostępnij na

Mimo braku reprezentacji Polski na Mundialu, mieliśmy wczoraj swoją chwilę szczęścia. Niemcy odpadli z turnieju po  porażce w serii rzutów karnych przeciwko reprezentacji Paragwaju 3-4 i tym samym żegnają się z wielką imprezą.

Niemoc Niemców na Mundialach trwa dalej. Co prawda, udało im się w końcu od 2014 roku wyjść z grupy na Mundialu, ale turniej znowu kończą przedwcześnie.

Brak formy liderów ofensywnych

Jedną z przyczyn odpadnięcia Niemców była na pewno słaba forma liderów ofensywnych. Jamal Musiala czy Florian Wirtz nie mogą zaliczyć tego Mundialu do udanych. Ten pierwszy cały czas poszukuje samego siebie po powrocie po tragicznej kontuzji doznanej roku temu na Klubowych Mistrzostwach Świata przeciwko PSG. Jamal Musiala ma przebłyski, jednak cały czas nie jest to ten sam zawodnik co przed kontuzją. Jego czarodziejska różdżka cały czas czeka zakurzona aż niemiecki magik ją z powrotem wyciągnie.

Jeśli chodzi o Floriana Wirtza, to tutaj też lepiej nie było. Miał parę dobrych momentów. Początek drugiej połowy przeciwko Paragwajowi był naprawdę dobry w jego wykonaniu, ale to jest Wirtz, od niego wymaga się więcej. Nie miał najlepszego sezonu klubowego zawodnik Liverpoolu i ta forma również przełożyła się na kadrę. Tak samo jak Musiala, Wirtz też szuka samego siebie, szuka tej wersji jego, którą widzieliśmy w Bayerze Leverkusen, jednak miewa tylko przebłyski. Przez to nie miał za bardzo kto wziąć tą kadrę na barki w trudnych momentach oraz była przewidywalna.

Niezrozumiałe decyzje Nagelsmanna

Liderzy ofensywni zawiedli, ale to nie tak, że nie miał Nagelsmann przez to, w czym wybierać. W kapitalnej dyspozycji był Deniz Undav, który dostawał bardzo mało minut. Jako rezerwowy w 3. meczach strzelił 3 bramki i zaliczył 2. asysty. Swoją szansę od pierwszej minuty dostał dopiero w spotkaniu z Paragwajem. Przeciwko „La Albirroja” nie zaprezentował się dobrze, ale samo trzymanie zawodnika w formie na ławce, gdy zawodnicy w wyjściowym składzie nie dojeżdżają nie ma jak się obronić.

Na siłę cały czas trzymał w pierwszej jedenastce Leroy’a Sane, który nie dość, że swoje najlepsze lata ma już za sobą to nie dawał dosłownie nic swojemu kraju. Oczywiście trochę go zmusiły do tego kontuzje Karla, czy Gnabry’ego, ale cały czas miał kim zastąpić zawodnika Galatasaray. Mógł grać tam między innymi Denizem Undavem i tak samo jak na Euro 2024 zagrać na trzy „10”. Sama decyzja o dowołaniu w miejsce kontuzjowanego Karla kolejnego pomocnika –  Ouedraogo, mówi wiele za siebie.

Kolejną decyzją personalną jaką sobie Julian Nagelsmann nie pomógł było ustawienie Kimmicha na prawym boku obrony. Wiemy doskonale, że Kimmich czuje się lepiej w środku pola. Forma Pavlovicia do najlepszych nie należała. Z jego duetu w środku pola z Felixem Nmechą to właśnie zawodnik BVB zaprezentował się lepiej. Teoretycznie Niemcy nie posiadają nominalnego prawego obrońcy, ale mają na tyle uniwersalnych piłkarzy, że byli w stanie to pogodzić. Mats Hummels, niekwestionowana legenda niemieckiej piłki, sugerował, że młody szkoleniowiec powinien przesunąć Kimmicha do środka, a na prawą obronę wystawić Waldemara Antona. Mógł Nagelsmann to również i inaczej rozegrać. Na prawej obronie może również zagrać Nathaniel Brown, który jest nominalnie lewym obrońcą, ale miewał już w minionym sezonie spotkania na prawym boku obrony. Na lewej stronie mógł za to wystąpić David Raum.

Chaos taktyczny

Reprezentacja Niemiec nie wyglądała dobrze również w aspektach taktycznych. Przez to, że wielu piłkarzy nie grało na swoich nominalnych pozycjach to w nie potem wchodziło. Tak było np. z Florianem Wirtzem, albo Joshuą Kimmichem. Obaj lubią być w środku. Pierwszy z nich grał na skrzydle i bardzo często schodził do środka, ten zabieg miałby sens, gdyby boczny obrońca obiegał gwiazdę Liverpoolu. Nathaniel Brown miał jednak wytyczne, aby również schodzić do środka. Z Kimmichem było tak samo, on również schodził do środka. Przez to Niemcy nie posiadały praktycznie żadnej szerokości w ataku. Drużyny które broniły się kompaktowo miały zatem ułatwione zadanie i mogły szybciej się przesuwać.

Słabo również „Die Mannschaft” wyglądali w obronie, a w szczególności w obronie kontrataków. Dużo zagrożeń wychodziło na bramkę reprezentacji Niemiec po szybkich atakach. Brakowało w tych sytuacjach odpowiedniej reakcji po stracie, którą widać było dopiero w meczu z Paragwajem. Ostatni raz nasi zachodni sąsiedzi zachowali czyste konto na Mundialu dopiero w wygranym finale Mistrzostw Świata w 2014 roku. Od tego czasu Niemcy nie potrafią zachować czystego konta nawet z Curacao.

Brak mentalu

Możemy winić Nagelsmanna za wiele rzeczy, ale Niemcom zabrakło tak znanego w ich przypadku mentalu. Stereotyp „Niemcy zawsze grają do końca” zapisał się w historii, jednak w spotkaniu z Paragwajem nie miał przełożenia na murawie. „Die Mannschaft” nie ruszyli w szaleńczą pogoń za rywalem, a mentalności zabrakło również i w rzutach karnych.

Przed szóstym rzutem karnym był problem w znalezieniu wykonawcy. Do karnego nie chciał podejść Leon Goretzka, Malick Thiaw, Waldemar Anton czy Nathaniel Brown. Jak jeszcze młodziutkiego Browna można zrozumieć to Leona Goretzki już się nie da. Końcowo do jedenastki podszedł Tah, który strzelał pierwszego karnego w swojej karierze i wszyscy wiemy jak się to skończyło.

 Przeczytaj także :

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze